Wyruszyliśmy o 2 w nocy z niedzieli na poniedziałek. Po około 6 godzinach dotarliśmy do stolicy Grecji. Na miejscu czekała na nas grecka przewodniczka o imieniu Aliki (Alicja). Mówiła bardzo dobrze po polsku. Z okien autobusu podziwialiśmy pomnik Ikara, budynek parlamentu, stary i nowy ratusz, bank narodowy i muzeum numizmatyki. Poznaliśmy historię nazwy miasta, która pochodzi od bogini Ateny. Zaskarbiła sobie ona względy mieszkańców dając im drzewo oliwne-symbol pokoju i bogactwa. Wspięliśmy się na Akropol na szczycie, którego było bardzo gorąco jednak widok był imponujący. Stoją tam ruiny trzech świątyń, z których największą jest Partenon poświęcona Atenie dziewicy. Świątynia ujmuje swoja lekkością mimo tego, że zbudowana jest z bardzo ciężkich bloków skalnych. Wszystkie świątynie pomimo licznych uszkodzeń zapierają dech w piersiach. Zbudowano je w stosunkowo krótkim czasie i to bez pomocy niewolników, którzy nie mieli wstępu na święte wzgórze ateńskie. Można powiedzieć, że te zniszczenia dodają im wyjątkowego charakteru. Po opuszczeniu Akropolu udaliśmy się na krótki spacer urokliwymi uliczkami udając się w kierunku parlamentu gdzie chcieliśmy zobaczyć zmianę wart. Żołnierze pełniący straż przy gmachu parlamentu mieli dość nietypowe stroje: długie białe koszule o luźnym kroju, ciężkie buty z pomponami, czerwone czapki z czarnymi frędzlami. Dodatkowo strój zdobiły liczne tasiemki. Chodząc robili serie wymachów nogami. Kroki te symbolizowały sposób, w jaki grecy wypędzili turków z ojczyzny. Wartownicy wzbudzali duże zainteresowanie turystów, którzy chętnie robili sobie z nimi zdjęcia. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się pod pomnikiem Leonidasa, który razem z trzystu spartanami zginął broniąc przejścia przez Wąwóz Termopile. Kevin Pok